Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 25

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45
Rajd Poznań – 6-8.03.2009 – 151 WDW "A co może pójść źle?"

Wrz 14

Rajd Poznań – 6-8.03.2009

Rajdowe Info:

Nazwa rajdu – Poznań

Miejsce – Poznań

Organizatorzy – Michały Ch. i Kl.

Uczestnicy – Onufry, Adam, Kazik, Mira, Mikuś i Zuzia

Termin – 6-8 III 2009

Data rozliczenia rajdu – brak

PROLOG

5 III czwartek

Po pracy Drapak skołował ubezpieczenie. Miało to miejsce w standardowym miejscu ubezpieczeń, znaczy tam gdzie robił to za każdym razem, ilekroć ktoś kazał mu to gdzieś zrobić. Następnie udał się do hufca celem złożenia do podpisu wszelkich niezbędnych karteluszek, legalizując niniejszym rajd. Nie omieszkał przy okazji dać się strychnąć druhnie komendantce i został wysłany na pocztę.. Wieczorem miało miejsce, jak to zwykło bywać w takich sytuacjach – pakowanko plecaczka.

6 III piątek

Pobudka standardowo o 6.20. Następnie do pracy (razem z plecakiem ze stelażem i w stroju podróżnym: bojówki i koszulka drużyny). Następnie wykorzystanie zmotoryzowan… a w zasadzie: zautomatyzowanego kumpla celem dostania się na przystanek autobusowy, skąd autobusem linii 521 na dworzec centralny, gdzie nastał się w długaśnej kolejce po bilety PKP.

KRONIKA WŁAŚCIWA

Calutką drogę pociągiem spędziliśmy na korytarzu. Było mało wygodnie, za to miejscami radośnie (kiedy np.: dzieciaki z przedziału za szybą oglądały na laptopie mamusi „Kung-Fu Pandę”). Potem długi spacer z dworca do tramwaju, a z niego z kolei do domu babci Michała.

Na miejscu odstawiliśmy apel rozpoczynający a po nim odbyły się planszóweczki.

Położyliśmy się spać o 2.30.

7 III sobota

Pobudka o 8.00. Spaliśmy w salonie, częściowo na łóżku, a częściowo na, nieco wygodniejszym, dywanie. J Po śniadanku, przyrządzonym przez organizatorów, zrobiliśmy mega spacer na cytadelę. Szczęśliwie później udało nam się dotrzeć na starówkę, gdzie było sporo czasu wolnego i można było pozwiedzać, najeść się, itp. Generalnie pogoda była raczej mżawkowa, więc nastroje nie były powalające. Nawet opencacherzy łazili przybici, czego przyczyną było nieodnalezieni przez nich kilku miejscowych skarbów. Szczęśliwie podczas czasu wolnego ekipa się posiliła (niektórzy pizzą, inni chlebkiem i serkami) i humory się poprawiły. Udało nam się wrócić do domu, gdzie szamaliśmy obiadek, częściowo ufundowany przez gospodarzy. Następnie Mira przeprowadziła dyskusję o wędrownictwie, która to dyskusja była wielce interesująca. Wieczorem standardowo udało się zorganizować upojne planszówki (m.in. Munchkin, Dangeon i Saboteur) Spać poszliśmy o 2.00.

8 III niedziela

Pobudka o 7.00, gdyż część ludzi była zainteresowana Mszą (Drapak, Michał, Kazik i Zuzia) która zaczynała się o 7.30. W drodze powrotnej udało nam się szamać niezłe buły J Po śniadanku, w pobliskim lasku odbyła się gra Miry. Na początku trzeba się było trochę ponawalać i pobrudzić, a następnie wykonać szereg niebanalnych zadań. Zmęczeni spakowaliśmy się i pojechaliśmy do centrum Poznania. Onufry skołował bardzo fajny przedział (ciasny ale własny) i radośnie wróciliśmy do domu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.