Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 25

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45
Rajd jesienny – 18-19.10.2008 – 151 WDW "A co może pójść źle?"

Wrz 14

Rajd jesienny – 18-19.10.2008

Rajd jesienny 18-19.10.2008
Uczestnicy: Grażyna, Onufry, Mikołaj, Kasia, Mira, Wojtek

Zbiórka o 6.00 na Zachodnim. Uff… Na autobus zdążyli wszyscy. Niestety Kazik się rozchorował i nie było go z nami. Po kilku godzinach dojechaliśmy… gdzieś. Zimno. I co dalej? „Onufry, masz mapę? Bo ja nie wzięłam.”- te słowa Grażyny nie były pocieszające. Nastąpiło szukanie mapy połączone z kupowaniem jedzenia. Jedynie to drugie się powiodło. No to idziemy na azymut… Mniej więcej… Można tak powiedzieć, chyba… Przy wieży hydroforni zjedliśmy sobie śniadanie i ruszyliśmy dalej. I szliśmy… I szliśmy… I nie zapowiadało się na koniec… Ale w końcu weszliśmy w las i było jakoś przytulniej. Mijaliśmy dużo grzybów i drzew :). Po kilku godzinach byliśmy już nieco rozczarowani, że jeszcze nie zginęliśmy w bagnie, co obiecywał nam Onufry. Doszliśmy do wniosku, że chcemy wiedzieć dokładniej gdzie iść dalej, bo później będzie ciemno i nie chcemy iść po ciemku po bagnach. Zadzwoniliśmy do drużynowego, coby miał swój wkład w rajd. Już nieco zmęczeni ucieszyliśmy się, że już tylko trochę ponad 10km do noclegu. Więc zaczęliśmy iść dalej… I iść… I iść… Doszliśmy do jeziora i przedzierając się przez chaszcze, mocząc i brudząc na bagnach i trzęsawiskach, powoli je okrążaliśmy. Kiedy już trafiliśmy na (podobno) dobrą drogę w lesie, było już ciemnawo. I znów… Aż chciałoby się zaśpiewać: „Wędrówką jedną życie jest człowieka…”. Zadzwoniliśmy do pani ze szkoły, gdzie mieliśmy nocować, że będziemy trochę później. Gdy zobaczyliśmy światła wsi, jakoś bardziej się chciało iść. Niestety – nic nie jest takie proste. Jak się okazało, od miasta dzieliła nas rzeka, której nie widzieliśmy z daleka, bo – psikus – było ciemno. W końcu udało nam się znaleźć miejsce, gdzie była węższa i dotrzeć do wsi. Tylko co dalej? Zadzwoniliśmy tym razem do Zbyszka, który mniej więcej powiedział nam, co dalej… Szkoda tylko, że z naszej strony wszystko wyglądało inaczej… No to poszliśmy leśną dróżką do asfaltu (drogi 58) i – jak się później okazało – nadłożyliśmy duużo drogi. Asfaltem miało być już tylko 5,5 km do noclegu. O 5,5 km za dużo. Podzieliliśmy się na patrole 2 osobowe i szliśmy. Po niedużej chwili zadzwoniła pani ze szkoły z pytaniem, kiedy będziemy. Zaproponowała, że po nas podjedzie. Zawiozła nas do szkoły, gdzie zjedliśmy obiad, powiesiliśmy mokre rzeczy na kaloryferach, niektórzy się umyli :P. Część z nas jeszcze trochę pośpiewała, po czym udaliśmy się na nocny spoczynek.
Rano, po śniadaniu odbyła się dyskusja Onufrego, przerywana od czasu do czasu informacją od Kazika, pt. Jak możemy wrócić do domu? Po zajęciach: pakuj się, pakuj się, pakuj się, wyruszyliśmy 1,5 km do PKSu. Dotarliśmy do Nidzicy, skąd miał odjechać nasz PKS do Warszawy. Niestety był pełny. Byliśmy zmuszeni do wrócenia pociągiem, a wcześniej do czekania na owy pociąg. Na szczęście udało się i wszyscy wrócili do Warszawy, choć nieco później, niż było to w planach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.