Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 25

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45
Żagle – 22-25.05.2008 – 151 WDW "A co może pójść źle?"

Wrz 14

Żagle – 22-25.05.2008

Żagle

22-25.05.2008

22 maja bladym świtem spotkaliśmy się na Dworcu Zachodnim. Gdy od odjazdu pociągu dzieliły nas tylko minuty, Hania dzielnie prowadziła poszukiwania Marty. W tym czasie Kazik zajmował pasztetami* przedziały. Szczęśliwie odnaleźliśmy Martę zdążając na pociąg. Po długiej podróży z jedną przesiadką i 40 minutowym spacerkiem, dotarliśmy do portu, gdzie pierwszy raz ujrzeliśmy naszą „Szarą Eminencję”. Minęło trochę czasu zanim Adam przejął żaglówkę, a Onufry w tym czasie wykładał nam podstawy żeglugi. Wreszcie wypłynęliśmy!
Startowaliśmy w czwartek po południu z przystani Bełbot Marina w miejscowości Wilkasy nad jeziorem Tajty. Dość szybko dotarliśmy do kanału, którym wyszliśmy na jezioro Kisajno, na którym pływaliśmy z radością do wieczora (czyli niezbyt długo). Zatrzymaliśmy się na noc niedaleko Królewskiego Rogu, a więc już prawie na jeziorze Dargin.
Szukając dogodnego miejsca do przycumowania niektórzy uczestnicy (patrz Onufry) poświęcili swoje suche dobra materialne. „Ląd nam się wydał niegościnny, dziki”, znaleźliśmy więc inne miejsce, które nie wymagało aż tylu ofiar. Hania przyrządziła kus-kus ze słodko-kwaśnym sosem. Wieczór spędziliśmy na miłych pogawędkach i śpiewaniu. 🙂

W piątek wyruszyliśmy radośnie na zachód, wychodząc na jezioro Łabap. Zostawiliśmy po drodze wyspę Ilmę, wskazującą zbłąkanym żeglarzom wejście na jezioro Sztynorckie, i popłynęliśmy dalej, by między Krzywym Rogiem i Ilmą Wielką wejść na jezioro Dobskie. Na jeziorze Dobskim udało nam się opłynąć Wyspę Kormoranów, zobaczyć wyspę Heleny i Lipkę, trochę pokręcić, aż w końcu wyszliśmy z Dobskiego z powrotem na Łabap. Znaną już drogą dotarliśmy na Kisajno, gdzie minęliśmy wyspy (po kolei od północy): Dębową Górkę (taka okrągła, nieduża, przepływaliśmy po obu jej stronach), Wielką Kiermuzę, Górny Ostrów (prawie nie widać, że to wyspa, bo jest blisko brzegu i dookoła ma szeroki pas trzcin, więc z daleka wygląda jak cypel, nie wyspa), Sosnowy Ostrów i Duży Ostrów. Minęliśmy je wszystkie i wpłynęliśmy w Zatokę Tracz, przy samym wejściu do kanału Łuczańskiego (tam Kazik podchodził do brzegu na żaglach… a w każdym razie bohatersko walczył o to podejście ze stojącym powietrzem). Po udanym wejściu do portu część z nas wybrała się do sklepu, aby uzupełnić zgubione zapasy. Na obiad zjedliśmy makaron z sosem blognese. Następnie braliśmy prysznic i myliśmy naczynia, stłukliśy też pokrywkę od garnka. Wieczorem graliśmy w brydża i śpiewaliśmy, a atrakcją tego dnia były japonki (Mao i Tse Tung).

W sobotę rano o barbarzyńskiej porze Adam zaliczył pieszy kurs na dworzec PKP Giżycko i z powrotem (Onufry miał kurs w jedną stronę tylko) i wypłynęliśmy znów na północ. Pogoda dobrze wiecie jaka była (okropnie lało i ziąb był potworny), więc po minięciu Dębowej Górki zatrzymaliśmy się na herbatę, później dotarliśmy do przystani „TEREN PRYWATNY. ZAKAZ CUMOWANIA” i podjęliśmy ambitną próbę wyjścia na Dargin. Dargin już się przed nami otworzył i widać było że na nim też pada i mgła wisi i ogólnie nie jest zachęcająco, więc pomachaliśmy ‚białym niedźwiedziom’ i popłynęliśmy na południe, by zatrzymać się we wspaniałym miejscu na wyspie Duży Ostrów. Nareszcie się wypogodziło, rozwiesiliśmy więc nasze przemoczone ubrania i zasiedliśmy do posiłku. Niestety część naszego kus-kusu wraz z trzema talerzami wylądowało na podłodze z pomocą nogi Kazika i niestabilnego stołu. Zostaliśmy pozbawieni prawidłowej racji żywnościowej i jednego talerza. Po szybkim uprzątnięciu podłogi zjednilśmy pół-pełny posiłek. Mirze nie pozwoliliśmy zmywać. Znów zaczęło padać, a więc zwinęliśmy manatki pod jedną nieprzemakalną kurtkę i cieszyliśmy się swoją obecnością śpiewając piosenki.

Rano powitało nas bezchmurne niebo i ciepłe słoneczko. Postanowiliśmy popływać w jeziorze. Po odświerzającej kąpieli popłynęliśmy na jezioro Tajty, tym samym kanałem który przemierzaliśmy w czwartek. Mieliśmy trochę czasu, więc wybraliśmy się pozwiedzać zachodnią część Tajt. Do końca jeziora (w szczególności do wyspy Malinowej) nie dotarliśmy, bo wiatr był słaby i kręcił jak nieszczęście. Zawróciliśmy i spłynęliśmy do przystani Bełbot Marina, gdzie z sukcesem oddaliśmy łódkę (z potrąceniem ledwie 42 złotych z kaucji) i udaliśmy się na stację kolejową Niegocin.

Dalej ruszyliśmy do Ełku, stamtąd do Białegostoku i wreszcie do Warszawy 🙂 Pomimo, iż pociągi były niemiłosiernie zatłoczone udało nam się odnaleść wspólne „centrum dyskusji” i wytrwać w nim parę godzin. Na Dworcu Centralnym ciepło się pożegnaliśy i każdy rozszedł się w swoją stronę.

*pasztet – określenie umowne, potocznie nazywano nim mleko, dżem, serki topione, chleb i ketchup

2 Komentarze

    • Adam on 6 października 2011 at 13:36
    • Odpowiedz

    Już zdążyłem zapomnieć jak wtedy zimno było.

    Ale i tak było super! A Miry pływającej pod wiatr nie zapomnę nigdy!

    1. Ja pamiętam jeszcze jak rozwaliłem obiad 😛 Moje pierwsze i jak na razie ostatnie żagle – nie może tak być – trzeba to zmienić, ale już chyba we wiosennym sezonie;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.