Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 21

Warning: mysql_fetch_array() expects parameter 1 to be resource, boolean given in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 25

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 39

Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/gbinka/public_html/151/151/151/wp-content/plugins/html-templates/htmlTemplates.php on line 45
Rajd sylwestrowy – 27.12.2006 – 1.01.2007 – 151 WDW "A co może pójść źle?"

Wrz 14

Rajd sylwestrowy – 27.12.2006 – 1.01.2007

151 WDW „A co może pójść źle?”

27.12.2006 – 1.01.2007
27 GRUDNIA 2006

6:10, ul. Bitwy Warszawskiej 1920 roku:

– ekipa 1 (poza Waleśką) rusza na Wschodni, by rezerwować przedziały.

ekipa 1

skład:

  1. Krzak
  2. Drapak
  3. Kasia
  4. Waleśka
  5. Kazik

7:25, dworzec Centralny:

– ekipa 2 spotyka się w hali głównej (oczywiście z wyjątkami – Mira i Grażyna – spóźnione idą na peron, gdzie nie ma reszty; chwila, jeden telefon, pociąg, w drogę).

ekipa 2,

skład:

  1. Onufry
  2. Iza
  3. Grażyna
  4. Mira

Co się działo w pociągu…

(a działo się, działo…)

Przedział 1 Przedział 2 (4)
(w składzie: Kazik, Kasia, Iza, Waleśka, Mira)

„– Fu! Mira! Nie jedz tego!”

– tak się zaczęło…

…potem było już tylko gorzej…

*

Iza i Mira zaczynają się wydzierać… Nie jest dobrze. Waleśka czym prędzej pożyczyła od Kasi mp3. Ale niedługo Mirze kompletnie siadło gardło.

*

Trochę udawaliśmy, że śpimy, ale tylko chwilę.

*

Mira sobie poszła grać w Cytadelę z przedziałem 2 (4).

*

*wszystkie odstępy między tekstami były zapełnione rozmowami

CDN

(w składzie: Onufry, Krzak, Drapak, Grażyna)

Przedział 2(4) nie chciał ujawnić, co się tam

działo… ciekawe czemu? :>

NASZE SPOSTRZEŻENIA NA TEMAT:

co się dzieje za ścianą?

„– słychać Onufrego…

– i Drapaka.

– a Krzaka i Grażyny jak zwykle nie słychać.

– Krzak taki cichy jest…”

Czasem planszówki, rozmowy, ale chyba głównie spali…

Czasem przyjdą po żarcie albo zabrać kogoś do planszówek.


CD

Śpiewanki

Śpiewamy, śpiewamy… coraz ciszej, coraz to kolejni wymiękają… Onufry stwierdza, że „już ostatnia piosenka”… Po kilku piosenkach wyganiamy Onufrego i Grażynę, bo nie ma miejsca, a chcemy spać

Krzak śpi… (albo udaje)

Drapak przyszedł mu przeszkadzać.

Udajemy, że śpimy, ale tylko chwilę, niedługo dojeżdżamy.

Zbieramy się, wychodzimy, jest zimno.

Wracają Onufry i Grażyna

DWORZEC W POLANICY ZDROJU

Onufry i Iza pilnują plecaków.

Mira i Walecha szukają PKSów i spisują rozkłady pociągów (patrz ostatnia strona 🙂 ).

Kazik i Drapak idą do sklepu.

Kasia, Krzak i Grażyna szukają kościoła.

Kazik, Drapak, Kasia, Krzak i Grażyna jednoczą się zdobywając potrzebne produkty spożywcze i info o mszach w „kolejowym” sklepie.

NO TO GDZIE MIESZKAMY…?

Idziemy, idziemy i… ciągle daleko. Niektórzy wymiękają, wpadają do rowu, ale ci co silniejsi zostają twardo do końca.

„ktoś: Kazik, zgubiliśmy się już?

Kazik: Żeby raz…”

Ładnie tu.

IDZIEMY…

IDZIEMY…

JUŻ NIEDALEKO…

CHYBA…

„Onufry: Obstawiam, że to może być tutaj…

Mira: Nie, to CHATA MORGANA. Morgan zawsze ma takie czarne chaty…”

DOSZLIŚMY!

(co poznaliśmy po napisie: „To tu”)

Po usilnych staraniach Onufrego dostaliśmy się do środka.

Dzielimy się na 3 ekipy:

– ekipa 1 – żywieniowcy:

-> Iza,

-> Kazik,

-> Mira.

– ekipa 2 – ogrzewacze:

-> Onufry,

-> Krzak, \ Weseli

-> Drapak. / drwale (konkretnie się narąbywali)

– ekipa 3 – poznawcy chaty:

-> Kasia,

-> Waleśka,

-> Grażyna,

-> Drapak (ale tylko na poczatku :-)).

Obiadek:

– jak się tworzył lepiej nie przedstawię – nie chcecie wiedzieć 😉

(ej – halo! to nie było takie złe!)

– skład: to, co było + ryż

– zjedzony był cały – niektórzy wymiękali, ale inni nadrabiali straty.

„– co jeszcze dorzucamy?

– dżem? pasztet?

– to daj…” 😛

ciekawe skąd ten cytat ;]

Zbieranie gratów na górę, pożegnanie dnia…

i gramy w Jungle Speed’a

10 ostatnich gier i spać…

0:30 – prawie śpimy… prawie…

Onufry, Grażyna i Krzak w coś jeszcze grają…

2:40 – skończyli

Wygrał Onufry… Była to gra „Tygrys i Eufrat”.

28 GRUDNIA 2006

3:50 – dzwoni budzik do Grażyny,

– wszyscy się budzą, Grażyna śpi,

– ktoś wyłączy?!

8:00 – za 15 minut apel

8:20 – apel

– powitanie dnia

ok. 9:00 – śniadanie

Właściwie nic ciekawego…

Ekipa sklepowa idzie do sklepu… Nie wrócili po 3 godzinach (a miało być poniżej 2 godzin)…

(to dlatego, że Walecha jest z Zety: prowadziła, a DrapakoChaszcze jako dżentelmeni sie nie wtrącali :-))

Iza: czuję się urażona 😛

A my sprzątamy, spiewamy i gramy w Jungle Speed’a…

Wróciła ekipa sklepowa…

…jeszcze chwila i wychodzimy…

Kompasy, noże, latarki, zapałki…

… RUSZAMY!

Część pierwsza trasy – prowadzi Mira:

Nieco nadłożyliśmy drogi idąc do skrzyżowania, by upewnić się, że musimy się cofnąć…

Doszliśmy do Wieczności…

Gdy minęliśmy Wieczność – prowadzenie przejęła Waleśka:

Zaprowadziła nas ona do czegoś, co miało być fortem… A mianowicie fosy z kawałkiem muru.

Pobawiliśmy się, zjedliśmy conieco i ruszyliśmy z powrotem do domu.

Mira ma postojach łaziła w kółko, a reszta szamała kanapki…

czasem z pasztetem… czasem z top serkiem… czasem z OREGANO I JOŁ! 🙂

Zaczęło się robić coraz ciemniej…

Zaczął sypać śnieg…

Jest ciemno.

„– ile jeszcze?

– 2 km

(40 minut później)

– a teraz?

– 1.5 km

– a ile to w przeliczeniu na godziny?

– 20 minut.”

Moment zawahania, kawałek pod górę…

DOMEK

Czekolada; ekipa obiadowa idzie robić obiad…

Reszta gra w Jungle Speed’a.

Mira zjada kilka kromek chleba, pod warunkiem, że zje 1,5 porcji obiadu…

OBIAD

spaghetti

Wszyscy skończyli jeść… prawie wszyscy – Mira jest dopiero w połowie… 1 porcji.

(1,5 godziny później)

Po obiedzie pozmywane… prawie – Mira je ostatnie łyżki spaghetti…

KONIEC!

Mira zjadła 2 porcje spaghetti!

I co dalej?

Nie robimy świeczkowiska – pożegnanie dnia, ustalenie: kto gdzie śpi i można spać.

Onufry, Krzak, Grażyna i Drapak grają w Grę o tron. Grę umila im gitara i spiew współlokatorów z Rzeszowa. Skończyliśmy o 3:00, było wporzo, gdyby Krzaq bardziej współpracował to wygrałbym godzinę wcześniej… Ale żółte rulez ;-))

29 GRUDNIA 2006

7:05 – pobudka! (miała być o 6:30)

apel (tym razem nawet z masztem)

śniadanko

w drogę… (Mira została w domu, bo się źle czuła)

ale dzięki temu jest teraz porządek

na naszym stole i w kuchni, a nasze

rzeczy są pozmywane 🙂

A my wyszliśmy na pociąg do Dusznik Zdrój. Pociąg był opóźniony o 15minut, co wykorzystaliśmy na prezentacje sztuczki karcianej (Kazik i Onufry) oraz berka (przede wszystkim Waleśka i Kasia, ale inni tez się włączali). Czasem też deptanio-taniec 🙂 Również Walecha i Kasia oraz Onufry i Drapak.

Pociąg, a szczególnie kibel nie dorównywał standardom norweskim. Nawet nie trzeba było „dymać” miłego konduktora 🙂

Szliśmy do Dusznik żółtym szlakiem. Po chwili orientujemy się, że idziemy nim w złą stronę i po zahaczeniu o sklep zawracamy w stronę Gór Stołowych.

Jakoś tak nam się idzie, że przód idzie szybciej, a tył wolniej. Gdy po pewnym czasie udaje nam się połączyć, tył (czyli Kasia, Onufry, Krzak i Grażyna) decyduje się zrobić przodowi niespodziankę.

Zgarniamy Waleśkę, uciekamy do przodu i chowamy się w zaroślach na rozejściu żółtego i niebieskiego. Udało się – mijają nas!

Potem ich tropimy, badając ślady butów, by nam nie zniknęli. Po jakiejś godzinie dzwoni do nas Kazik i…

My po zszamaniu Kazikowego ciacha poczęliśmy ich gonić. Były ślady… Szkoda, że szły w złą stronę… No, ale zwiedziliśmy kawał lasu, nim zaczęliśmy do nich dzwonić z połączenia żółtego i niebieskiego.

…łączymy się i idziemy dalej.

Robimy jeszcze pętelkę i wracamy

Mira integrowała się z Rzeszowem. przez popołudnie, wieczór i część

nocy, urozmaicając sobie czas

WRÓCILI! zgadywaniem haseł.

Zmęczeni, przemarznięci, ale wrócili…

Na obiad kuskus z soją, a po obiedzie zajęcia Kasi.

Był to sąd na temat:

„Wszyscy wierzymy w jednego Boga”

Onufry i Waleśka byli oskarżycielami – starali się przekonać sędziego (Kasię) oraz ławę przysięgłych (Izę, Mirę, Drapaka i Kazika), że nie jest to prawda.

Ława przysięgłych była również świadkami, przepytywanymi przez oskarżycieli i obrońców.

Pierwszym świadkiem wezwanym przez Onufrego i Waleśkę był Drapak. Zadawali mu pytania związane z jego wiarą, obrażaniem Boga…

Natomiast Krzak i Grażyna pytali go, dlaczego jest chrześcijaninem, czy wpłynęła na to jego rodzina, czy wierzy w proroków, w cuda. Pytali również o różnice kościoła i sekt.

Następnie Krzak i Grażyna powołali na świadka Kasię (sędzią chwilowo został Kazik). Po otrzymaniu sprzecznych informacji na temat istnienia Boga, pytali o początek świata, uniwersalne wartości ludzi – skąd się wzięły, dlaczego są wszędzie uniwersalne, o zrozumienie świata przez ludzi.

Później odbyły się pytania do eksperta.

Oskarżyciele powołali Onufrego. Waleśka pytała o to, co go skłoniło do chrześcijaństwa, czy jego Bóg cos narzuca, czy za coś karze, czy w jakichś innych religiach Bóg za coś karze, czy te kary są różne w zależności od płci.

Obrońcy zaś pytali o 100%-ową wiarę w wyznanie chrześcijańskie, czy jest pewien, że Bóg istnieje.

Ponieważ godzina i forma niektórych mówiła: „stop!”, odbyły się jeszcze: pytania do eksperta, mowa końcowa, szybkie ustalenia ławy przysięgłych i…

Bardziej przekonały nas argumenty Onufrego i Waleśki, natomiast ich błąd był w rozpatrywaniu bardziej różnic między religiami, niżeli ich Bogami. Jednakowoż Krzakowi i Grażynie należy się pochwała za dzielną walkę i liczymy na to, że gdyby zmęczenie mniej dokuczało, lepiej obroniliby swoją pozycję, ponieważ szli w dobrym kierunku.

Szybkie pożegnanie dnia i spać… po tak ciężkiej, długiej wyprawie.

Ech… mycie głowy (DrapiChaszcze) o 2:00 to był błąd.. biorąc pod uwagę „kapodaster” o 11:00 🙂 (Onufry i Grażyna vs Krzaq i Drapak)

30 GRUDNIA 2006

Śniadanie o 12:00, wcześniej mysie włosów, słuchanie muzyki przy przygotowaniu śniadania.

/|\

(również przy muzyce)

Apel 15 minut po końcu śniadania…

Krótki spacerek… las! turlanie po śniegu!

Powrót i.. rąbanie drewna… Ech… Drapak rozwalił miejscową lux-siekierę…

Kilka partii Jungle Speed’a przy muzyce…

Odkładamy laptopa i Jungle Speed’a ..wymieniamy na gitarę i San Marco (Onufry, Grażyna, Krzak i Drapak). ((Grażyna wygrała))

<<Kasia>>

Krzak, Iza i Kazik poszli robić obiad. Mira z laptopem poszła do kuchni i włączyła muzykę. Iza z Mirą wariowały, tylko czasami stawały się smutne i Mira włączała smęty, na co Iza zaczynała protestować.

Dziś na obiad makaron do spaghetti z sosem słodko-kwaśnym i kiełbasą.

Po obiedzie z dawna oczekiwany kominek, na którym to dowiedzieliśmy się, co się działo tu, gdzie teraz mieszkamy, chodzimy po górach… Zrobiliśmy również częściowe podsumowanie rajdu – każdy mówił co mu się podobało, a co nie. Trochę pośpiewaliśmy, a Kazik otrzymał barwy 151 WDW „A co może pójść źle?”.

Po kominku i pożegnaniu dnia ludzie rozeszli się: do pokoju, do Jungle Speed’a, do kochni.

Potem Iza, Waleśka i Drapak dalej grali w Jungle Speed’a, a Grażyna, Krzak, Mira i Onufry – w brydża.

Jak juz nikt nie miał siły myśleć – skład planszówkowy (Onufry, Grażyna, Krzak i Drapak) zmienił grą na mniej myślącą – the Settlers of Catan.

Było super… Co z tego, że udało mi się wygrać dopiero o 5:00? 🙂

31 GRUDNIA 2006

9:40 ostatni dzień roku…

I oto powitał nas kolejny piękny dzień! 🙂 Co prawda nie wszyscy pamiętali o tym, żeby się obudzić, ale nie przeszkadzało to bardzo w jedzeniu śniadania (ciągle nie wiemy na pewno, czy da się jeść śpiąc). Pobudka o 7:40, trochę spóźniona przez nasze niewyspanie (bo kto to widział spać w nocy ;))

Wszyscy poszli do kościoła, zostałam tylko ja (Kasia), ale jak wrócą to idziemy na wycieczkę!

No i sie nie udało.. Nie do końca w sensie… 🙂 Otóż po mszy (strrrasznie senna była, gdyby mnie Krzaq nie kopał to bym kimał w 3 ławce…) i odśpiewaniu „Modlitwy harcerskiej” przed dzwonnicą, na strasznym wietrze, udaliśmy się po Polanicy Zdroju, celem dokonania zakupów. Wbiliśmy się wszyscy do „EKO”. Było joł. Krzak obalił princessę, Onufry sok grejfrutowy, Walecha zbożowego wafla, Mira – Krzysia, Iza – budyń, a ja (Drapak) – jogurcika. Było wporzo, do momentu, kiedy to Grażyna wyciągnęła Kazika do innego sklepu, Mira olała, jak prosiłem by z nimi poszła, tudzież dała im swoją komórkę, więc sam poszedłem. To jakaś ściema, nic nie mówił 😛

Co się działo 31 XII 2006 r. w Polanicy Zdroju i okolicach:

Kasia Onufry, Krzaq, Mira, Iza, Walecha Grażyna, Kazik, Drapak
Sprzątałam i potem nic nie robiłam! 🙂 Czekaliśmy przed sklepem, potem Onufry i Krzak poszli zobaczyć, czy reszty nie ma w jednym z mijanych wcześniej sklepów. Wrócili bez nich. Kolejna ekspedycja w poszukiwaniu sklepowców w składzie: Krzak i Waleśka również wrócili bez nich. My (Iza, Mira i Onufry) w międzyczasie śpiewaliśmy i rozmawialiśmy. Potem ułożyliśmy przed sklepem znak patrolowy –> z kawałka płotu, wódki i patyczka i wróciliśmy. Wbijaliśmy się do różnych sklepów szukają piersi kurczaka… nie było! Grażyna zadzwoniła do mamy po radę na bezmięsny obiad i do Krzaka, by ekipa (1) ruszyła bez nas w góry.

Po tej operacji zdecydowaliśmy się na zrobienie „zapiekanki po Chlebicku”. Generalnie dygaliśmy po sklepach szukając żarcia, a potem to samo tylko nieco innego.. po czym padający na twarze wróciliśmy do domku

Po powrocie myliśmy się, jedliśmy, śpiewaliśmy… czegośmy tam nie robili…

Wreszcie przyszedł czas na przygotowanie Sylwestra. W czterech ekipach robiliśmy porządek, jedzenie itd.

Ekipa 4:

Mira,

Drapak,

Kasia.

Porządek, nakrycie stołu, karteczki z imionami, zaproszenia, galaretki
Ekipa 3:

Waleśka,

Krzak.

Koreczki, niezapiekanka
Ekipa 2:

Kazik,

Iza.

Sałatka
Ekipa 1:

Onufry,

Grażyna

Rafaello

Przygotowania były długie, ale nie takie złe 🙂

(można było trochę podjadać ;)). W każdym razie warto było :]

Nareszcie przyszedł czas na przebieranie się w stroje wieczorowe (tak, tak, uśmiech do Waleśki i Izy), przypomnienie podstawowych zasad savoir vivre’u i do stołu.

Przy muzyce część współlokatorów wstawała do tańca, reszta zagrywała przystawki.

„ – niech ktoś zagra jabłko, bo nie chcę być pierwsza…

(…)

– ej, ona jeszcze nie zagrała widelca”

Potem przyszedł czas na obiad – pyszna niezapiekanka 😀

Szybko przyszedł, szybko poszedł… 🙂

Na deser przyszedł tort – Rafaello i galaretki ;]

Nie zdążyliśmy wiele zagrać, bo zbliżała się północ, więc poszliśmy przed chatę.

Widoki były piękne, najciekawsze było, że fajerwerki było widać nie na tle nieba, ale… gór 🙂

Staliśmy chwilę i oglądaliśmy, ale po 15 minutach zmarzliśmy i poszliśmy z powrotem do chaty. Dokończyliśmy deser z żywszą muzyką 🙂

Później poszliśmy na górę – do pokoju (po uprzednim sprzątaniu stołu).

Tam nastąpiła część refleksyjna. Każdy mógł z każdym porozmawiać, podziękować, przeprosić… Jak skończyliśmy – wróciliśmy do sprzątania, pakowaliśmy się i graliśmy w fasolki (wszyscy poza Kasia, Kazikiem i Mirą).

1 STYCZNIA

Pobudka o 7:00… (dla kogo pobudka, dla tego pobudka ;))

Śniadanko w postaci kanapek i innych pozostałości z Sylwestra 🙂 i znikającej herbaty 😀

O 7:30 plecaki spakowane i juz tylko posprzątać i z plecakami do kościoła.

Potem do Polanicy i apel w poczekalni.

Kasia i Waleśka oraz Krzak, Kazik i Drapak poszli do sklepów, a my (Onufry, Mira, Iza i Grażyna) „siedzieliśmy w poczekalni, bo na zewnątrz deszcz i ziąb, do pociągu sporo czasu jeszcze było, ktoś przygrywał na gitarze, zanucili tu i tam” ;). A mianowicie śpiewaliśmy. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.